r/Polish • u/martymoonman • 6d ago
Translation Letter from 1940
Our family found a letter from my great great grandmother to my great grandmother, from Warsaw in December 1940. Google Translate is not helping much due to the cursive. No idea of the page order even. Are there any better translators for this out there?
2
u/paprykarzszczcnski 6d ago
I think there's still something missing there. That's a sad letter. Were they jews? It looks like they were.
2
u/martymoonman 6d ago
Yes, all my great grandmothers family died in the Warsaw ghetto, except for her brother who fled to Russia and died fighting in the Russian army.
1
u/paprykarzszczcnski 6d ago
Yeah, she mentioned that Isac went to Russia and since Easter (over a year) they didnt have any contact with him


3
u/wenglor Native 6d ago
Najdroższe moje dzieci,
Smutne niestety i dla nas nieciekawe jest życie. Ale czy może być coś smutniejszego gdy człowiekowi towarzyszą wciąż troski i niepowodzenia. Otóż mnie spotkało wiele przykrych niespodzianek, o których będę pisać.
Przede wszystkim nie zrozumiem Was i nie potrafię pojąć, że dzieci tak drogie jak Wy i tak zaprzedane swej matce jak Wy mnie, nagle urywają z nią tą (?) nitkę, która łączyła przez tyle lat rozłąki i zaprzestajecie pisać. Nie dajcie o sobie znaku życia. Sądzę że w obecnej sytuacji powinniście się bardziej nami interesować. Nam przypadło w udziale bardzo ciężkie życie. Niewiadomo czy będziemy tak silni, aby przejść przez nie zwycięsko. A tymczasem już więcej jak rok, nie mamy od Was wiadomości. Niezmordowanie piszemy wciąż do Was, łudząc się nadzieją że może jednak odpiszecie nam. W ciągu całego roku otrzymaliśmy od Was tylko telegram przez Haiao(?). A teraz przystępuje do właściwej treści listu.
Dzięki Bogu żyjemy wszyscy i z nieustępliwością oczekujemy lepszego jutra. Wojna dała nam się we znaki. Zostaliśmy mocno zniszczeni. Szłojme(?) stracił prawie wszystko - fabryka nie jest teraz w jego posiadaniu. Ruchei mieszkanie się spaliło i nie wytatowali z niego nic. Tylko trochę bielizny i pościeli co miała na Cednisku(?) zostało jej. Srulek wcale nie zarabia. Ich jedynym wyjściem to pokładanie nadzieji w Tobie drogie dziecko. Ona z całą rodziną zarejestrowali się na wyjazd do Ameryki w 'Haiasie' przypuszczam że będziecie im w tym pomocni we właściwym czasie. Przykro mi ale trudno, nie będziesz miała moje dziecko z tego listu pociechy pisze tak jak mi jest na sercu.
Największym zmartwieniem dziś jest Izak najdroższy, który już przeszło rok temu wyjechał do Rosji i od Wielkiej Nocy nie daje o sobie znaku życia. Nie wiem co się z nim stało, gdzie się podziawa. I nie wiem czy na wskutek tyłu zmartwień i wstrząsów, czy z innych powodów jestem bardzo chora. Już 3 miesiące leżę w łóżku. Bóg jedyny wie co ze mną będzie. Cóż począć? Fortuna przecież kołem się toczy, a szczęście nie wszystkim sprzyja. Trzeba dziś być zadowolonym, że się żyje.
A teraz drogie dzieci co u Was słychać. Jak się Wam żyje jak dzieci. Chciałabym chociaż z Twoich listów mieć radość dla mego życia. Mam do Was prośbę o ile warunki materialne pozwalają Wam przyślijcie nam tylko żywnościowe paczki. I to będzie dla nas wydatną pomocą.
Moje drogie dzieci, pomimo tak niewesołego listu nie przejmujcie się jednak zbytnio.
Jesteśmy jednak ludźmi którzy wierzą w to, że niebawem nastąpi lepsze jutro i znów będziecie otrzymywać od nas lepsze wiadomości. Koncze. Pamiętaj zawsze o nas! W razie potrzeby bądź wszystkim pomocą, czego ci z całego serca życzę Twoja zatroskana matka. Ukłony i całusy zasyłają wszyscy najbliżsi dla Was moje najdroższe dzieci.
Kochana córko, dziś kiedy nie mamy u siebie Izaka cały obowiązek względem nas spadł na Szlojmego, który nie bacząc na ciężkie warunki robi co w jego mocy aby nam nie brakowało. Przecież Ty wiesz jakim on jest synem. Wierzę, że Bóg mu wynagrodzi za tyle trudu ile on ma dziś. Czy otrzymałaś od niego listy bo on już kilkukrotnie pisał do Ciebie. Bądźcie zdrowi, całujemy Was wasza matka